Długo oczekiwany następca Windowsa Visty, Microsoft Windows 7, pojawi się na półkach sklepowych już w październiku.
Według harmonogramu giganta z Redmont nowy system ma zadebiutować juz w październiku bieżącego roku. Wersja RTM zostanie przekazana partnerom MS w sierpniu.
Jaka będzie finalna wersja siódemki? Trudno przewidywać. Zdania są bardzo różne. Jedni mówią o podpucowanej Viscie, inni o wielkiej rewolucji. A Micosoft tak czy siak, jest zmuszony wypuścić nowe okna, z powodów tracenia milionów, które mógłby zyskać gdyby Vista okazała się lepszym OS'em.
Jak prognozowałem pare wpisów temu, MS wyrobi sie przed końcem roku. Wielka rewolucja? Czy totalna klapa? Czy XP będzie wciąż większością?
Intel ogłosił, iż przeznacza 7 miliardów dolarów na rozwój trzech amerykańskich placówek w kierunku technologii 32nm. Po zaledwie kilku dniach od otrzymania newsa świat ujrzał pierwszy prototyp.
Westmere, jest niczym innym niż zminiaturyzowanym Nehalemem, ze zintegrowanym procesorem graficznym, oraz dwukanałowym kontrolerem pamięci DDR3 - w jednym układzie.
"Pierwsze dwa procesory z rodziny Westmere pojawią się na rynku pod pseudonimami "Clarkdale" i "Arrandale". Ten pierwszy, przeznaczony dla desktopów, wyposażono w dwa rdzenie (32 nm) i procesor graficzny, natomiast drugi skierowany jest do urządzeń mobilnych. Obydwa mają zadebiutować w czwartym kwartale 2009 roku." - czytamy na chip.pl
Większość zapewne zapyta: czemu nie od razu 22nm? Najprostszym wytłumaczeniem jest zasada Tick Tock.
Warto wiedzieć również to, iż Intel wprowadza wpierw procesory dwurdzeniowe "Havendale" (dla desktopów) i "Auburndale" (dla notebooków), wytworzone w technologii 45 nanometrów, przed premierą Westmere. "Do nich dołączą również high-endowe układy "Lynnfield" i "Clarksfield", pozbawione zintegrowanej grafiki, ale również wytworzone w 45-nanometrowym procesie. Wszystkie cztery układy będą współpracowały z chipsetem Intel Series 5 o nazwie kodowej "Kings Creek" dla desktopów i "Calpella" dla notebooków."
W drugim kwartale przyszłego roku mają również wyjść sześciordzeniowe procesory Gulftown, wytworzone w technologi 32 nm oczywiście. Będą pozbawione procesowa graficznego, jednakowoż dzięki Hyper-Threading (hiperwątkowości), będą obsługiwać 12 wątków. Poniżej film przedstawiający pierwszy prototyp.
Dzisiejszy wpis jest małą adnotacją do poprzedniego newsa. Otóż pisałem iż DT padło a H4ckY0u żyje. I... sytuacja w penym momencie odwróciła się od 180 stopni :) W tym momencie wszystko jest już ok. HY odzyskało bazę, a DT rozwija się w przywoitym tempie.
Co chce przez to powiedzieć? Nie maco wróżyć jak będzie - i tak będzie inaczej :P
Blah. DT padło. To chyba było z góry przewidziane. Najpierw mase ataków DDOS (tak mi sie wydaje). Potem długa przerwa. Następnie wstało by znowu paść. Tym razem to Elusivien (mam mirrora jakby ktoś chciał). A teraz niby się podniosło.. alee. To na prawdę przygnębiające.
Spójrzmy dla porównania na jakieś inne forum o podobnej tematyce. www.h4cky0u.org. Też miało swoje przejścia. Jednak ma nadal tysiące użytkoników, i każdy z nich jest zadowolony z tego że może sobie od czasu do czasu wejść, obejrzeć ostatnie osiągnięcia innych użytkowników, i samemu od siebie coś dodać. Tymczasem na DT panowała dość przykra tendecja, którą zauważył na pewno nie jeden użytkownik. Praktycznie nic sie nie działo. A jeżeli już ktoś coś napisał to zawsze był to "script kiddie, dzieciak, lamer", "kiedyś było inaczej". Na prawdę wstyd. Ale cóż poradzić. Bywa.
Z jednej strony szkoda. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że Devil Team wkoncu wróci do formy. Teraz niby coś jest, ale nie ma dawnej bazy tj. użytkowników, postów, itd.
Dzisiejszy wpis dotyczy bardzo ciekawej książki która ostatnio wpadła mi w ręce. A jest nią Google Story czyli opowieść o tym jak dwóch studentów z niczego podbojowali Internet. Autorami są David A. Vise oraz Mark Malseed. Dwaj dziennikarze nie związani z Google.
Wiem, żeodezwą się niezwłocznie przeciwnicy tejże firmy. Bo przecież "Google rządzi światem", "nikt dziś nie posiada prywatności". Ja tak natomiast podziwiam zapał twórców.
Sama książka pokazuje, że nie było łatwo, ale nie można się również poddawać. Uświadamia czytelnikowi, co moża osiągnąc pracą, i wiarą w to się robi.
Polecam, zarówno przeciwnikom jak i zwolennikom, którzy zainteresowani są przeszłością i przyszłością korporacji. Lektura napawa dobrym nastrojem, i bardzo wciąga. Jedyny minus to rok wydania. Żadna forma drukowana nie jest w stanie nadążyć za nowymi technologiami. Nie oszukujmy się. Natomiast jak wiadomo przeszłość się nie zmienia, a więc historia giganta, jest jak najbardziej aktualna (o ile można tak powiedzieć o przeszłości :P).
Dzięki książce dowiedziałem się kilku ciekawych informacji. Każdy na pewno znajdzie tu coś dla siebie.
PageRank, czy przeglądarka internetowa - dla nas normalka, ale kto zna tajniki powstawania tych wynalazków które zmieniły na zawsze oblicze sieci?